Rower - śmierć.
Woda - śmierć.
Może następnym razem rower wodny?
Lato.
Upał winien być tak morderczy i uporczywy, by skremować na popiół wszelkie wspomnienie o listopadzie i półrocznym skandalu, który po nim następuje.
Wystarczy wynaleźć maszynę czasu, a potem przenieść nią dzisiejsze zmarznięte powietrze do czerwca i lipca jako naturalną klimatyzację.
Może zająłby się tym ten geniusz Musk. Zamiast kompulsywnie wysyłać urzędników na bezrobocie, ludzi na marsa, a przyzwoitość do diabła.
To niehumanitarne, żeby Polakowi w środku zimy pokazywać pożary w Chile czy Australii.
Gdy każdy obrazek czterdziestostopniowego upału budzi nie współczucie a zazdrość.
Wszyscy pancerni ugotowani.
A że w koreańskim czołgu, to i psem można było złakniony piknikowy elektorat nakarmić.
Niby ciepło, niby trochę słońca...
...ale w istocie ten rząd już nawet prawdziwego upału nie potrafi zorganizować.
Rzuciliby na odcinek pogody tego kabareciarza z banku, zaraz by nam temperatura urosła jak inflacja.
A na dodatek nigdy nie spadła!