Jako Batyr podniecał się idolami gdańskiego półświatka...
...teraz już jako boski K-Lol chętnie ocenzuruje cudzych bohaterów.
Jako Batyr podniecał się idolami gdańskiego półświatka...
...teraz już jako boski K-Lol chętnie ocenzuruje cudzych bohaterów.
Ruskie są sprytne - zanim wjadą czołgami robić okupację, wypalają lasy, żeby nasi niezłomni nie mieli się gdzie zainstalować.
W sumie nasza tzw. inteligencja nie różni się zbytnio od tej sztucznej: my też próbujemy składać mniej lub bardziej sensowne całości z zasłyszanych gdzieś wcześniej części.
Niestety, w przypadku większości ludzi mamy do czynienia jedynie z małym modelem językowym.
Taki np. prezydent Ameryki operuje zasobem około 50 losowo zestawianych ze sobą słów...
Na umierające dzieci o wielkich smutnych oczach, czy bojowe śmigłowce z Ameryki wydaje się łatwiej niż na na nudnych głodnych naukowców.
Ale to właśnie oni mogą systemowo uratować te pierwsze i zbudować te drugie.
Bob większość swojej biografii zmyślił.
Może więc wcale nie miał urodzin trzy dni temu. Tym bardziej osiemdziesiątych piątych.
Zwłaszcza, że skoro od samego początku brzmiał, jak stojący nad grobem starzec...
...dziś przewrotnie powinien dobiegać raczej dwudziestki.
Akta sprawy pana Zbyszka liczą już milion stron.
Zaiste cudowne rozmnożenie - z jednego zera zrobiło się sześć.
Pojutrzejsze referendum w Krakowie raczej się nie uda: w mieście zostali już sami turyści.
Z tych wspólnych spacerów w stalowoszarych garniturach wynika jedno i tylko jedno:
węgierski zbawca demokracji jest młody, a nasz stary.
Jest nawet gorzej, niż nam się wydawało.
Powiedział, że zabierze z Niemiec - zabrał z Bolesławca i Drawska.
Czyli na mentalnej mapie starego Szwaba, Drumpfa, Ziemie Odzyskane zostały właśnie odzyskane w drugą stronę.
Najpierw Żydzi, w swej niezmierzonej perfidii, objadając się macą wiadomego pochodzenia, powołali rząd światowy...
...a na koniec wymyślili jeszcze antysemityzm, by zadręczać nim niewinnych gojów.
Amerykańskie wojaki po prostu boją się lecieć do Polski.
Żeby nasz Donald nie wziął ich na zakładników, których by potem z tamtym Donaldem wymienił na pana Zbyszka.
Od przedszkola po habilitację - ze szczególnym uwzględnieniem matury - polak ćwiczy się w sztuce ściągania i plagiatu.
Nic więc dziwnego, że i zwykły akt ślubu potrafiliśmy jedynie odpisać od uczniów pilniejszych w przedmiocie prawa człowieka.
Jeszcze trochę i z paliwowego głodu padną wszystkie linie lotnicze.
A wtedy Port Polska - dumnie wzniesiony wysiłkiem całego narodu - będzie odprawiał sto milionów odlatujących... ale ptaków, nie Polaków.
Zamiast malowniczo uganiać się po kontynentach, prokuratorzy mogliby na dobry początek posadzić wszystkich tych łobuzów, co to jeszcze nie uciekli.
Powraca polskie tajwańskie auto na prąd.
Na szczęście po wyborach za rok nie trzeba go będzie przerabiać, bo elektryczność i tak mamy z węgla.
Panie Zbyszku z pukawką, nie lękajcie się!
W Ameryce szeryfów dostatek i przebierańców nie trzeba.
A u nas władza łagodna: nawet łomiarz, skoro tylko odsiedział swoje, wraca na społeczne łono.
Zawistnicy chcą z poczciwiny zrobić pokątnego kupca dyplomów. Niedoczekanie!
Przecież i bez uczelnianego poświadczenia każdy widzi, że Szymuś to największy wiejski mędrek... tj. z Wiejskiej mędrek.
Rosja Liliputina pragnie spokoju tylko na jeden święty dzień w roku.
Europa cywilizowana chce mieć święty spokój każdego dnia.
Co oni tam z nudów na tym statku z biednymi szczurami robili?
Międzygatunkowe transfuzje, czy też zupełnie innych płynów ustrojowych ku obopólnej satysfakcji wymianę?!
Wszystkim tym panom, co się tak śmiesznie poprzebierali w garnitury i złote zegarki, by pobudować wirtualne piramidy należy natychmiast wymienić cały majątek na te ich tzw. tokeny.
I niech się bawią do woli.
Dopóki dorośli nie poproszą ich na kolację. Albo na spacerniak.
Szybciej będzie Półwysep Arabski przekopać w poprzek, niż czekać, aż negocjator wszech czasów odblokuje przejście przez Ormuz.
Możemy nawet wypożyczyć Saudom Prezesa, żeby - jak na Mierzei - wbił pierwszą łopatę.
My w latach dziewięćdziesiątych nie rozpaczaliśmy za długo, gdy nasi oswobodziciele zabierali swą czerwoną armię do domu.
Niemcy też pewnie w końcu poradzą sobie z wyjazdem swoich dobrodziejów.
K-Lol prosi, żeby zmienić mu konstytucję.
Obecna okazała się dla niego za ciężka.
W pracy - każdej pracy - jest akurat tyle samo sensu, co w całym życiu.
Minuty i godziny po prostu muszą upłynąć, a czas - zostać zabity.