środa, 22 września 2010

Prawo i pięść

Pierwsze bez drugiego nie istnieje. Wszystkie paragrafy, przepisy, ustawy to jedynie papier, martwa litera i fanaberia intelektualna, dopóki nie stanie za nimi facet z pałką. Tzn. państwo.

Prawo warte jest tyle, co przemoc, która je stanowi i podtrzymuje. Prawo to domena siły. Narzędzie, za pomocą którego zwycięzcy trzymają w ryzach pokonanych. I nie chodzi tu wcale o mityczną większość wyłonioną w niemniej mitycznych demokratycznych wyborach. Prawdziwa władza dawno wymknęła się spod kontroli, uniezależniła, stała bezosobowa. A imię jej – aparat państwowy.

Państwo to jedynie uwznioślona organizacja mafijna, bezwładna i nieskuteczna. Problem w tym, że również wszechogarniająca. Nowych rekrutów nikt nie pyta, czy chcą do organizacji przystąpić i poddać się jej kodeksom. Rodzimy się jej żołnierzami i jej żołnierzami umieramy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz