Od przedszkola po habilitację - ze szczególnym uwzględnieniem matury - polak ćwiczy się w sztuce ściągania i plagiatu.
Nic więc dziwnego, że i zwykły akt ślubu potrafiliśmy jedynie odpisać od uczniów pilniejszych w przedmiocie prawa człowieka.
Od przedszkola po habilitację - ze szczególnym uwzględnieniem matury - polak ćwiczy się w sztuce ściągania i plagiatu.
Nic więc dziwnego, że i zwykły akt ślubu potrafiliśmy jedynie odpisać od uczniów pilniejszych w przedmiocie prawa człowieka.
Wystarczy już chyba tego podszytego hipokryzją kwękania, że mundial kupiono za złoto i krew.
Po prostu swoje niewolnictwo praktykując otwarcie, Katarczycy nie muszą eksportować go na obce kontynenty, z dala od wydelikaconych oczu niby oświeconych obywateli.
A na koniec - w nagrodę za swą szczerość i szczodrość - niech przebierają mistrzów futbolu w takie kufajki, jakie tylko uznają za najwłaściwsze.
Pani Julia raczyła roztropnie uznać, że istnienie Polaka jest niezgodne z istnieniem człowieka.
Ciekawe który będzie musiał teraz ustąpić?
Pan Zbyszek raczył poprosić koleżanki i kolegów z trybunału o rozstrzygnięcie dylematu, czy człowiek może być Polakiem, czy też - na odwrót - Polak może być człowiekiem?
Z odpowiedzi stosownej a niezwłocznej wywiedziona zostanie nadrzędność praw (i obowiązków!) Polaka nad prawami człowieka.
Skoro obywatelom odbierze się prawa, istnienie rzecznika owych praw staje się niekonieczne.