Nic nie trwa wietrznie.
Chyba tylko wiatr na mazowieckiej równinie.
Mówią, że z czasem (post)ludzka świadomość przeniesiona zostanie na nośnik wiecznotrwały.
Tyle że dziś wciąż łatwiej spotkać sześćdziesięciolatka wśród niedoskonałych sapiensów niż wśród najtwardszych z twardych dysków.
Gdyby fanatycy wszelakiego wyznania traktowali opowieści o wiecznym zbawieniu naprawdę poważnie, to po naszym łez padole chodziliby chyba nieco bardziej wyluzowani.