Pan premier nadal ledwo remisuje w trójwymiarowe szachy...
...gdyż przeciwnik - dysponując stosownym kijem - wciąż woli grać w palanta.
Pan premier nadal ledwo remisuje w trójwymiarowe szachy...
...gdyż przeciwnik - dysponując stosownym kijem - wciąż woli grać w palanta.
W trzecim roku kadencji premier doznał nagłego olśnienia: żeby wreszcie pogonić tamtym kota, najlepiej zagrać z nimi w Berka.
Nowy minister sprawiedliwości na wszystko ma plan - a, b, c i nawet d.
Tylko, niestety, im dłużej trwa prawa wskrzeszanie, tym wyraźniej widać, że pacjent dawno już zmarł.
Dwa systemy sądownicze, dwie równoległe prokuratury.
Do kompletu brakuje już tylko drugiej milicji, która wyselekcjonowanych przeciwników obecnej opozycji doprowadzałaby do aresztu.
Więzienie natomiast powinno pozostać ekumeniczne, żeby osadzeni obu obozów mogli sobie wszystko do końca wytłumaczyć.
Nasz premier, jak to prawdziwy mąż stanu, potrafi przyznać się do błędu.
A już zwłaszcza cudzego.
Kowboj, co to na straży bezprawia stawał z bronią w dłoni (a konkretnie - pod marynarą), ponoć chory.
Życzymy dużo zdrowia, bo i wyrok do odsiedzenia szykuje się tych dłuższych.
Od zawsze wiadomo, że Rządem Światowym trzęsą Żydzi.
Teraz już tylko nie wiadomo którzy.
Po różnych szacownych katedrach gnieżdżą się profesorskie autorytety, skłonne uczynić takiego pana Andrzeja (i jemu podobnych!) doktorem praw.
Jeśli podobna dezynwoltura panuje na medycynie, to strach iść do lekarza...
Jeszcze do niedawna tzw. sędziowie tzw. trybunału zachowywali się jak pierwszaki, które po niezbyt udanej kartkówce postanawiają na złość pani przegłosować, że dwa i dwa to wcale nie cztery.
(bo nie będzie im przecież wynarodowiona europejska elita narzucać treści i kształtu prawdziwie polskiej matematyki)
Od tego czasu wiele się jednak zmieniło: obecnie nasi milusińscy, wykonawszy zdecydowany krok wstecz, jako świeżo upieczone przedszkolaki odmawiają nawet zabawy w pracę orzeczniczą.
Obrażeni, każdy ze swojego kąta, ostrzeliwują się złośliwymi minami i pokazywaniem języka.
Niebawem departament matematyki w polskim rządzie przeliczy, że bardziej niż płacić kary, opłaca się te same kwoty spakować w koperty i rozwieźć lobbystom po całej Europie, ze szczególnym uwzględnieniem Grecji.
Operacja ta nie okaże się co prawda skuteczna, ale przynajmniej będzie dla naszych dwójkowych dyplomatów bardziej zrozumiała niż dotychczasowe legalistyczne piruety.
A wystarczyłoby przecież tym Niemcom z Brukseli wygarnąć pierwszym aksjomatem fizyki Wszechświata: kto daje i odbiera, ten się w piekle poniewiera.
Wystarczyłoby. Tylko że Niemce - jak sama nazwa wskazuje - gadać po naszemu nie umieją, a jeszcze udawać będą, że angielski naszych emisariuszy byle jaki.
Uwierzmy naszym Muminkom, że nie zorganizują podwójnych wyborów na czas, bo po prostu nie potrafią.
Żeby tylko dali radę z pojedynczymi...