Strach i wstyd przyznać, ale przydałaby nam się w Warszawie niemiecka milicja.
Czyli taka, która agresywnych bojówkarzy traktuje stanowczo i bez pobłażania.
Zanim przejmą państwo i przystąpią do porządkowania ulic wedle własnych kryteriów czystości.
Strach i wstyd przyznać, ale przydałaby nam się w Warszawie niemiecka milicja.
Czyli taka, która agresywnych bojówkarzy traktuje stanowczo i bez pobłażania.
Zanim przejmą państwo i przystąpią do porządkowania ulic wedle własnych kryteriów czystości.
Pozostaje nadzieja, że jedną z cnót niewieścich spisanych w podręcznikach okaże się pobłażanie dla arogancji i głupoty.
Inaczej niewielu mężczyzn czy ministrów miałoby szansę na rozmnożenie.