Wreszcie wyjaśniło się, co towarzysz Liliputin robi w Ukrainie: z dobrego serca pomaga.
Na charytatywnym transporcie nie szczędząc, podarki śle sąsiadom za pomocą rakiet i dronów.
Ot, logistyka dwudziestego pierwszego wieku.
Wreszcie wyjaśniło się, co towarzysz Liliputin robi w Ukrainie: z dobrego serca pomaga.
Na charytatywnym transporcie nie szczędząc, podarki śle sąsiadom za pomocą rakiet i dronów.
Ot, logistyka dwudziestego pierwszego wieku.
Wystarczy już chyba tego podszytego hipokryzją kwękania, że mundial kupiono za złoto i krew.
Po prostu swoje niewolnictwo praktykując otwarcie, Katarczycy nie muszą eksportować go na obce kontynenty, z dala od wydelikaconych oczu niby oświeconych obywateli.
A na koniec - w nagrodę za swą szczerość i szczodrość - niech przebierają mistrzów futbolu w takie kufajki, jakie tylko uznają za najwłaściwsze.