Łatwiej dziś Amerykańcom oblecieć Księżyc dookoła, niż przepłynąć z ropą przez Ormuz.
Może dlatego, że ufoludkom jeszcze nie zbombardowali ajatollaha.
Łatwiej dziś Amerykańcom oblecieć Księżyc dookoła, niż przepłynąć z ropą przez Ormuz.
Może dlatego, że ufoludkom jeszcze nie zbombardowali ajatollaha.
Premier ogłosił, że wojna wybuchnie w dwudziestym siódmym roku.
Ale kto by się tam przejmował kolejną kadencją?
Nie warto się martwić, że don wszystkich Donów przestał słać pomoc Ukrainie.
Tu trzeba dziękować, że nie śle jej kuzynowi Władimirowi.
Jeszcze.
Przyjechali aktywiści z naukowcami. Pewnie na rowerach. Zaczęli straszyć klimatyzmem.
Szczęśliwie śp. Bliźniak (lub też dowolny inny przedstawiciel cywilizacji czynienia sobie Ziemi poddaną) z miejsca zgasił ich zapał żołnierskim "zbiebrzaj, dziadu!"
I stał się cud: bagno wyschło na wiór.
Don wszystkich Donów zachwyca się swoim radzieckim kolegą, który z każdą telefoniczną rozmową zdaje się budzić coraz większe zaufanie.
Najpewniej dlatego, że naiwnego Amerykańca łączą albo z sobowtórem, albo wręcz ze sztuczną czekistowską inteligencją.
Niestety, reszta świata - a zwłaszcza bliska zagranica - skazana jest na oryginał.
Problemy z węglem - jak to już wcześniej bywało - rozwiąże Pan na Pcimiu.
Na swoje stacje rzucając brykiet w workach. Plus rozpałkę gratis.
Kluczowe bowiem, żeby narodowi udał się grill już ostatni.
Komuniści i złodzieje bez sensu gorączkują się o węgiel, kiedy za oknem czterdzieści stopni.
A rząd, mądry, na chłodno: przecież nie możemy mieć jeszcze pewności, że zima w ogólne w tym roku nastąpi!
Przetrwać zimę pozwoli Polakom chrust w miejsce węgla, oraz grochówka, dzięki której każdy wyprodukuje sobie gaz na własne potrzeby.
Ewentualne nadwyżki chętnie przyjmie przemysł.
Okazało się, że oprócz Polaków skrwawione ojczyste ziemie zamieszkują również kobiety.
Okoliczność zaskakująca i na dłuższą metę chyba niepożądana.
Na szczęście rząd zachowuje czujność i podejmuje stosowne działania.