Każdy współczesny milusiński chce być gadającym łbem z internetu, tj. po ichniemu - influencerem.
Lecz gdy tylko przetłumaczyć miano na nasze, czar natychmiast pryska:
wpływak nie brzmi dumnie.
Każdy współczesny milusiński chce być gadającym łbem z internetu, tj. po ichniemu - influencerem.
Lecz gdy tylko przetłumaczyć miano na nasze, czar natychmiast pryska:
wpływak nie brzmi dumnie.
Po amerykańsku nawet polityczna fikcja nosi dostojne a niepokojące miano "Domu z kart".
Co w tłumaczeniu na polską rzeczywistość zaraz obraca się w farsę pt. "Domek z nart".
Działacze partii rządzącej na ostatniej (drugiej) stronie swojej ulubionej książki - banknotu dolarowego - odnaleźli dewizę, którą wcielają w życie.
Niezmordowanie i na miarę swoich językowych możliwości.
Tym razem wiarę w Dziada wieńcząc całkiem nowym dogmatem: On jako wicepremier w czwórcy jedyny.