wtorek, 4 lipca 2017

Boboholicy na wysokościach

Wyraźnie bogowie nie należą do bobobojnych. Na śniadanie, obiad, kolację: bób, bób, bób. Popijane nektarem z bobu.

Nic też dziwnego, że bez ustanku, miesiącami trwa potem globalny festiwal puszczania wiatrów.

Tak jakby cały boski dwór próbował zdmuchnąć nas z oblicza ziemi. Tej ziemi.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza