K-Lol najwyraźniej ściga się z prezydentem sąsiedniego państwa na bohaterstwo.
Co prawda pod rakietowy ostrzał do Kijowa bałby się pojechać, ale doskonale wie, co to życie w cieniu ciągłego zagrożenia: wszak nie dawniej niż rok temu mdlał rażony zatrutym kebabem.
Kto wie, do czego wróg posunie się następnym razem?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz