niedziela, 2 stycznia 2011

Live from hell

Dwie telewizje – państwowa i prywatna – przeprowadziły dwie niezależne od siebie bezpośrednie transmisje z piekła: rzecz pod mylącym tytułem „wieczór sylwestrowy”.

Na ekranie zmarznięty i ogłupiony hałasem naród poddawano torturom za pomocą zdubbingowanych szansonistów, zblazowanych tancerzy i gromadki tzw. prowadzących pod przewodem szmirusa nr jeden – Cesare Pazuro. Najstraszniejsze, że męki owe, miast płaczu i zgrzytania zębów, zdawały się wywoływać u widzów jedynie umiarkowany wytrzeszcz i wyszczerz. Znaczy, że publika została farmakologicznie przygotowana na przedłużające się cierpienie. W ten sposób odebrano jej jedyną możliwość ratunku – przez utratę przytomności lub śmierć.

Dyktatura kiczu to gorzej niż Noc Generała. Nie ma nadziei, że kiedykolwiek dobiegnie końca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz