środa, 11 sierpnia 2010

Agent XXS

Wszędzie agenci. W wojsku, kościele, rządzie. W warzywniaku, na poczcie, w banku (dlatego konta nie warto zakładać). Komu donosi sklepowa? Dla kogo pracują fryzjer z krawcem? Przecież czupryna zmierzwiona, sylwetka wciąż daleka od ideału... Tylko matka poza podejrzeniem. Brat już niekoniecznie.

Tymczasem wrogiemu imperium zależy na dwóch rzeczach: na bałaganie, czyli osłabieniu Polski, oraz na tym, żeby nikt z sojuszników nie traktował jej poważnie. Z tej perspektywy najcenniejszy agent to taki, który bezustannie judzi i jątrzy, wywlekając na wierzch najgorsze narodowe przywary.

Jest taki jeden brzydki knypek, który niczym innym od dwudziestu lat się nie zajmuje. Największy zwolennik wojny na górze w roku 1990, chwile potem palący kukłę urzędującego prezydenta; fan nocy długich teczek oraz jej kapłana; ten, który umożliwił komunistom powrót do władzy już w roku 1993, później rozsadzając swą kłótliwością każdą prawicową partię czy koalicję; wreszcie pierwszy w świecie premier, zajmujący się głównie ciągłym torpedowaniem działań własnego rządu; obłąkaniec nawołujący dziś do nowej krucjaty...

Czy małego wielkiego inkwizytora stać będzie w ramach dochodzenia do prawdy na zdemaskowanie samego siebie?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza