czwartek, 29 kwietnia 2010

Przeciek ze śledztwa

Pewne hipotezy czas już zrewidować.

Kremlowskie bezpieczniaki nie cenią subtelności. Dowodów mamy bez liku: Dubrowka i Biesłan, Litwinienko i Juszczenko. Prawdziwy czekista lubi męską grę.

Dlatego do zestrzelenia naszego tupolewa użyłby rakiety typu ziemia-powietrze, zręcznie zrzucając przy tym winę na kaukaskich terrorystów. Nie zapominajmy bowiem, że w Rosji trwa kolekcjonowanie pretekstów, by wreszcie podjąć nigdy niedokończone dzieło pacyfikacji rodzimych „czarnych”.

Nie, to nie Ruskie. Nie KGB, FSB, czy jak tam ich zwał. Nie, tym razem to królowie cichego sabotażu. To musiał być Mossad.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz