sobota, 20 marca 2010

Pieszonazista

Skoro mowa o nadmiarze, warto pochylić się nad najlepszym przyjacielem Polaka – nad jego samochodem. Schylać się jednak trzeba ostrożnie, gdyż Polak nie lubi, by jego cacko tykać.

Jeśli zaś już je tykamy, to przecież nie ze względów ekologicznych. Bydło i trzoda chlewna produkują więcej gazów cieplarnianych niż wszystkie samochody świata! Tykamy samochody, bo są brzydkie, inwazyjne i zupełnie w naszym Mieście Gówna niepotrzebne.

Oczywiście, marzeniem Polki, marzeniem Polaka jest zaparkować swoją czarną półciężarówkę marki BMW lub najlepiej porsche w tzw. ruchu ulicznym i, trąbiąc na rodaków, rozkoszować się skórką, klimatyzacją, telefonem oraz nawigacją. W ekstremalnych przypadkach także towarzystwem dwojga nieznośnych pociech... Ale z marzeniami można i trzeba walczyć!

Pas pierwszy – bus pas, pas drugi – auta, w których porusza się więcej niż jeden pasażer, pas trzeci (tylko jeśli takowy występuje!) – samotni kierowcy. Plus wysoka opłata za wjazd w granice szeroko zdefiniowanego centrum.

Jeżeli już ludzi musi być tak wielu, niech chociaż samochody zostawią w domu. Zawsze będzie do czego wracać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz