Jankesi tak strasznie wygrywają z Iranem, że do domu wrócą chyba w samych skarpetkach.
Jak nałogowy hazardzista, co to zapomniał na czas wstać od zielonego stolika.
Jankesi tak strasznie wygrywają z Iranem, że do domu wrócą chyba w samych skarpetkach.
Jak nałogowy hazardzista, co to zapomniał na czas wstać od zielonego stolika.
K-Lol zwyczajnie znów pokierował się swym prostym stadionowym sercem:
Jak nam głupie Niemce chcą pożyczać, to bierzemy kasę, zbroimy się po zęby, a kiedy przyjdą po zwrot, to pogonimy ich czołgami, które sami pomogli nam sfinansować.
W cieniu donioślejszych wydarzeń obecna partia władzy wybrała zupełnie nowego wodza.
Skromny ów człowiek swym wyborczym wynikiem - 103% poparcia przy braku kontrkandydata - zawstydza nawet dynastię Kimów z koreańskiej północy.
Skoro każdy nowy przywódca automatycznie staje się tzw. uprawnionym celem, to nie będzie komu podpisać kapitulacji.
A wojna potrwa wiecznie.
Jak mawiał klasyk: nas nie przekonają, że Białek jest Białek, a Czarnek jest Czarnek.
W przyszłym tygodniu K-Lol łaskawie podejmie szwedzkiego króla.
Na stojąco i w przedsionku, póki łajdak nie wypłaci reparacji za potop!
Epicka furia?
Nazwy wszystkich tych operacji specjalnych (bo przecież nie wojen) wymyśla jakiś naprawdę kiepski poeta.
Światowa wojna nieważna! Liczy się to, że bohaterski polski turysta wreszcie po dwóch dobach męczeństwa został wywiedziony w dubajskiego hotelu koncentracyjnego i drogą lotniczą przywrócony do macierzy.
Iran leży dokładnie pomiędzy Afganistanem a Irakiem.
Co może pójść nie tak?
Najsmutniejsze, że jak tak dalej pójdzie, trzeba będzie zacząć kibicować ajatollahom.
Cokolwiek nużąca, a nawet niemądra ta ekscytacja faktem, że starsi panowie lubią dużo młodsze panie i nie zawahają się wykorzystać swojej pozycji oraz wpływów, by się ich kosztem dowartościować.
Niektórzy lekarze zarabiają więcej niż dobrze, więc łatwy do podburzenia naród chętnie się oburza.
A tu trzeba się cieszyć, że w ogóle są jeszcze tacy, którym przez dekadę z okładem chce się latać za wiedzą po różnych prosektoriach i szpitalnych oddziałach, zamiast od razu zapisać się do internetu na influencera.
Pan Zbyszek jako przywódca zorganizowanej grupy przestępczej może jedynie zazdrościć meksykańskim kolegom. Tam kartel prędzej podpali świat cały, niż pozwoli państwu znieważać swojego jefe.
Brat króla oskarżony i wypuszczony z aresztu to tylko kolejny objaw zgnilizny naszych czasów.
Dawniej w szanującej się monarchii całe rodzeństwo kończyło z poderżniętym gardłem zaraz, jak tylko pierworodny książę zmężniał na tyle, by utrzymać nóż w dłoni.
Dorośli zabrali przedszkolakowi jedną z zabawek, więc natychmiast zaczęło się tupanie: bo to niby jego ulubiona i nikt mu nie zabroni!
A przecież zamiast wymachiwać tabliczką mnożenia, mógłby grzecznie wrócić do gry w okręty na Zatoce Perskiej.
Program kredytów na zbrojenia jest natychmiast do zawetowania, bo te europejskie zboczeńce nie pozwolą nam przecież wydać ani złotówki na odzież patriotyczną oraz inne zbożne dzieła firmowane przez naszych księży, harcerzy, a także siostrę samego K-Lola!
Rada taka najpiękniejsza i najmądrzejsza w historii...
...tylko kto teraz - pod nieobecność świętej pamięci Jeffreya - członkom znużonym radzeniem nastręczy odpowiednio młodych masażystek na wieczór?
Przemiana, która codziennie na naszych oczach następuje jest zdecydowanie nie-cudowna: z nieba pada niby całkiem przyjemny śnieg, ale na ulicy piach i żrąca sól.
Trwający od kilku miesięcy eksperyment dowodzi, iż Polak nie potrafi obsłużyć nawet automatu do zbiórki pustych butelek.
Czy można zatem liczyć. że ze zrozumieniem przyswoi kilkudziesięciostronicową instrukcję przeżycia w warunkach załamania cywilizacji?
K-Lol błaga premiera o pozwolenie na wyjazd plus miliard dolców na zrzutkę.
Zaiste niewielka to cena za wejście do klubu dewelopera, gdzie na cudzym nieszczęściu da się zbudować nie jedną zapyziałą kawalerkę, a całą riwierę pośród gazańskich nagrobków.
Węgierska opozycja już wkrótce może przekonać się o problemach ze sterownością autobusu państwowego aż nazbyt dobrze znanych naszemu rządowi:
co prawda poprzedniego kierowcę wreszcie udało się wysadzić na poboczu... niestety, razem z kierownicą.
Skoro z Rosjanina na łyżwach można zrobić stuprocentowego Polaka, to i w hokeju wreszcie pojawia się nadzieja.
Gorzej tylko, że jak naturalizujemy ich (nas?) wystarczająco wielu, to znów wybiorą (wybierzemy?) sobie (nam?) jakiegoś Liliputina na władcę.
Ciekawe, czy po popiół w przyszłą środę obywatele zgłoszą się tak pilnie, jak wczoraj po pączki?
Żarliwa miłość cherlawego partyjnego aktywu do K-Lola bierze się chyba stąd, że mąż ów wygląda, jakby w każdej chwili mógł nieźle przyfasolić.
A życie w ciągłym napięciu jest tak rozkosznie ekscytujące!
Gdybyśmy - małpki mało włochate - były faktycznie sapiens, to nie tworzyłybyśmy tych wszystkich języków ponad potrzebę.
Wystarczyłby nam polski.
K-Lol, zapraszając gości, demonstruje wrodzoną otwartość: skoro w nazwie Rady Bezpieczeństwa nie wskazano, o jaki Naród chodzi, warto zapraszać także przedstawicieli mniejszości.
W tym przypadku - radzieckiej.
Reforma wymiaru po raz kolejny wchodzi w decydującą fazę. Wszystko zaś zmierza w stronę szczęśliwego finału:
Wszelkich sędziów się po prostu zniesie, a sprawiedliwość po wsze czasy znajdzie się po stronie tego, kto będzie w stanie ją sobie wyegzekwować.
Pałką, lub czymkolwiek, co akurat znajdzie się pod ręką.
Bardziej heroiczne od pisania bloga, którego nikt nie czyta, jest już tylko pisanie takiego, co to się nawet nigdzie nikomu nie wyświetla.
Smutne czasy, gdy prosto nazwać prawdę potrafi tylko wstrętny komunistyczny aparatczyk.
Zbliżające się Igrzyska z Olimpią niewiele będą miały wspólnego.
Starożytnym Grekom nie przyszłoby do głowy celowo zapadać na anoreksję, by poskakać na nartach.
Film dramatyczny o szacownym kandydacie do pokojowego nobla, który na co dzień posługuje się jedynie manipulacją i przemocą.
Na każdym kontynencie i w każdej strefie klimatycznej, a już najchętniej u siebie w domu, w Ameryce.
Trzy miliony stron dokumentów. Setki tysięcy zdjęć.
Wychodzi na to. że na Wyspie Pedofilów zajmowano się głównie biurokracją i archiwizacją.
Wystarczy wynaleźć maszynę czasu, a potem przenieść nią dzisiejsze zmarznięte powietrze do czerwca i lipca jako naturalną klimatyzację.
Może zająłby się tym ten geniusz Musk. Zamiast kompulsywnie wysyłać urzędników na bezrobocie, ludzi na marsa, a przyzwoitość do diabła.
Ludzie zapomnieli, jak pisać listy, więc Amerykańce przygotowały gotowce.
Wystarczy przykleić znaczek i wysłać. Adresat: pan Nobel, Europa.
Byle wrzucić do skrzynki bez uprzedniego czytania.
Jeśli nadawca nie umrze ze wstydu, to pęknie ze śmiechu.
Eh, gdyby tak wszyscy koledzy Zbyszka jego tropem przestali przychodzić do pracy...
Za zostawienie Polski w spokoju, warto by im pensje co najmniej podwoić.
By mieć pewność, co wkrótce czeka świat cały, nie trzeba żadnej wyroczni.
Wystarczy cena uncji złota.
Zima zaskoczyła drogowców.
Na szczęście Liliputin wciąż nie wyłączył nam prądu, więc nasz mały armagedon możemy sobie podglądać w bezpiecznym ciepełku na ekranie telewizora.
Wdowi grosz raz do roku nie zapełni puszki bez dna.
Lepiej zacząć od nałożenia cła na internet.
Dlaczego ci ludzie ścigają po całej Polsce wciąż jedną i tę samą panią doktor od aborcji?
Przecież powinni siedzieć w domach i na potęgę się rozmnażać. Bez najmniejszej przyjemności. Za to na chwałę Pana i ojczyzny.
Z pewnością bilans nowych dusz wyszedłby na plus.
K-Lol jest za duży na radnego pokoju.
On celuje w radę całego mieszkania. Tego od pana Jerzego.
Pomarańczowoskóry myśli o sobie, że jest świetnym biznesmenem. W końcu tyle już razy zbankrutował, że chyba się czegoś nauczył...
My natomiast - wiedząc swoje - po prostu podyktujmy mu za tę Grenlandię wystarczająco wysoką cenę.
Skoro kupiec taki napalony, to i chętnie przepłaci.
W Hiszpanii katastrofa kolejowa. Bo pociągi jechały za szybko!
Nie popełnijmy tego błędu - nasze niech stoją bezpieczne w zaspach.
A kiedy Ruskie zgłoszą się po Przesmyk Suwalski, Dania z czystym sumieniem będzie mogła ogłosić, że to sprawa pomiędzy dwoma żulikami: Liliputinem i naszym własnym K-Lolem.
Umawianie się z Latynosami to gorzej niż rosyjska ruletka.
Bo jak tu ufać komuś, kto w styczniu urządza sobie lato?
Były minister Wieprzek się martwi, bo hipotetycznym starym samochodem nie wjedzie do Krakowa.
A powinien się cieszyć, że w ogóle go jeszcze w kulturalne miejsca wpuszczają. Choćby i na piechotę (przecież nie rowerem!).
Myśliwy, który pomylił żołnierza z szopem praczem nie kwalifikuje się do więzienia. Nie kwalifikuje się nawet do zoo.
Być może przy tak głębokim niezrozumieniu otaczającej rzeczywistości powinien zostać całkowicie i nieodwołalnie z niej zwolniony.
Niehonorowo czepiać się K-Lola za euforyczne obściskiwanie bandytów.
Po prostu chłopak jest wyposzczony, bo nikt przyzwoity nie pozwala mu się dotknąć.
Oto najbardziej polska ze wszystkich partii:
Kandydatów na przewodniczącego więcej niż członków, członków więcej niż wyborców.
Skoro za prowadzenie samochodu grozi w Ameryce kulka w łeb, to zaraz się może okazać, że cała ta ropa z Wenezueli nie jest nikomu do niczego potrzebna.
Porachunki gangów prowadzone za pomocą lotniskowców nabierają pozoru globalnej dyplomacji.
Ale nie dajmy się zmylić - zwyczajnie odstrzelono bossa, na którego miejsce wchodzi ktoś bardziej skłonny do podporządkowania się głowie wszystkich głów.
Biedne chłopaki z opozycji właśnie zrozumiały, że aby zasłużyć na wyzwolenie przez amerykańskiego idola, trzeba mieć ropę.
Tylko patrzeć, a zacznie się nerwowe wyciskanie pryszczy...
Na Kreml tak wlećcie, pyszni kowboje, po Liliputina!
Dopiero wtedy wasze puszenie się przed kamerami przestanie być śmieszne.
Nie wiemy, do czego K-Lol ich używa, ale jedna biało-czerwona faga starcza mu obecnie tylko na tydzień.